1P-LSD Klucz do moich problemów

Trip reports - czyli opisy z Waszych tripów.
Status:
tryptodyso
Dopaminator
User avatar
Użytkownik
Topic author
Posts: 1139
Joined: 1 year ago
Reputation: 366

1P-LSD Klucz do moich problemów

Unread post by tryptodyso » 1 year ago

Moja przygoda z RC rozpoczęła się od jednego blotterka 1p-LSD, całkiem przypadkiem. Wcześniej byłem zajadaczem DXM. Jednak to co pozostawił na mnie ten lizergamid, pomimo iż "dopalacz" to jednak wyższej klasy od wszystkiego innego. To współczesne dzieło na miarę Alberta Hoffmana, dostępne jeszcze teraz dla każdego poszukiwacza siebie.
Było lato, ciepły dzień, słońce świeciło spokojnie a ludzie jak zwykle spieszyli się nie wiadomo gdzie. Ja jednak mając wolne, zdecydowałem się na przechadzkę do lasu. Nie ważne gdzie, ważne jak zawiłe ścieżki się tam krępowały i czekały. Czekały na odkrycie. Jeden blotterek z napisem, bez jakiś esów floresów wylądował na moim języku. Nigdy dotąd nie miałem kontaktu z blotterami a LSD znałem tylko z filmów dokumentalnych. Miałem jednak spokój w głowie i jak gdyby nic zapomniałem o tym czynie już po chwili. Miękki papier połknąłem, smaku żadnego nie poczułem. Wybrałem się ścieżką natrafiając na rowerzystów, biegaczy i jakieś stare babcie. Żadnych efektów, co oczekiwać? Za mało? Na mnie nie działa? Może to pieniądze wydane w błoto?
Ścieżka wiła się zakrętami prowadząc w różne strony, minęło jakoś 20min gdy poczułem dziwne rozluźnienie głowy, tak jkaby zniknął ten ciężar obowiązków, pracy, rozmowy z ludźmi, rób to rób tamto. Wszystko w okół było jeszcze takie jak zawsze, ludzie bardzo mało zauważają ciekawych rzeczy w okół siebie bo marnuje ich ciągłe zajęcie pracą i wszystkimi innymi rzeczami.
[PEAK]
Trawa i drzewa stały się bardzo neonowe, liście zaczepione na drzewach miały niesamowite faktury, wszystko to sprawiało uczucie jak w bajce czy kreskówce. Natura oddychała, rozmawiała i chciała coś powiedzieć. Ludzie biegli, jeździli a natura czekała i nikt jej nie chciał wysłuchać. Przysiadłem na ławeczce zrobionej z pnia drzewa i usłyszałem. Usłyszałem i zobaczyłem całe piękno otaczające ten las jak i cała kulę ziemską. Woda, minerały, witaminy, wszystko krążyło w pniach, we mnie, enzymy to tu to tam rozkładały się. Masa myśli, koncepcji, ideii, chęci poprawy siebie, wizje idealnych dni, możliwości zmiany siebie, poprawienia swojego życia oraz rozwiązania na problemy były tu, wszędzie. Na trawie, w jeziorze, na liściu, na niebie. Wszystko na wyciągnięcie ręki. Śmieci, które ktoś wyrzucił zakłócały odbiór tego wszytskiego, jeśli na ziemi jest ktoś kto najbardziej zniszczył tą tajemnicę, magię tego miejsca to z pewnością człowiek. Tylko on lubi doszukiwac się ciągle czegoś, zawsze mu czegoś brak i zawsze za mało.
[POWRÓT]
Powrót do domu był spokojny, ogarnięty dobrą aurą byłem gotowy na nowy tydzień. Jednak ze smutkiem stwierdzając, że wszystko wróci do normy już wkrótce i Matrix wciągnie w sidła i mnie. Dobranoc naturo, jeszcze kiedyś spotkamy się, powiedziałem w myślach.
Wszystko co "dobre" kiedyś się kończy. Czas odejść od tego snu zwanego RC.
Było miło, poznałem wiele wartościowych ludzi. Jedno mogę powiedzieć wszystkim: Dbajcie o siebie!