strzałka do góry

Ćwiartka na pół? Kiedy alkohol nie szkodzi?

Sprawdzone metody na regenerację organizmu oraz dyskusje na temat szkodliwości RC.

  • Obrazek
    Majowe weekendy kojarzą się w Polsce z grillowaniem i piwem. Ale modne stały się też śniadania przy Prosecco. W jakich okolicznościach przyrody alkohol nie szkodzi?

    Wino najchętniej piją Włosi, Grecy i Francuzi. Piwo – Polacy, Estończycy i Finowie. Wódkę – Bułgarzy, Litwini, Estończycy i znów Polacy. Ci ostatni również, obok Brytyjczyków, są największymi konsumentami whisky. Polacy piją rzadko, np. raz w tygodniu, ale jednorazowo dużo – choćby ćwiartkę wódki. 13 proc. z nich to abstynenci. Za to 60 proc. (najwięcej w UE) uważa alkohol za „towar jak każdy inny, który nie wymaga żadnych ograniczeń”.

    Informacje te pochodzą z właśnie opublikowanego raportu z pierwszego Europejskiego Badania Ankietowego nad Alkoholem. Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, z satysfakcją mówi, że dzięki sondażowi można wreszcie dokonać wiarygodnych porównań, i konstatuje: Model picia kultywowany przez Polaków jest szkodliwy i od lat się nie zmienia. 40 proc. przyznaje się do picia ryzykownego przynajmniej raz w ciągu minionych 12 miesięcy. Już jednorazowy wyskok może przynieść poważne konsekwencje zdrowotne.
    Wino dla serca?

    Ludzie napełniają kieliszki, kufle i szklanki, aby się odprężyć, świętować w towarzystwie, przybywa również takich, którzy – jak twierdzą – piją dla zdrowia. – Ten argument jest dla mnie obłudny, bo nie ma badań, które potwierdzałyby tego rodzaju korzyści – kategorycznie stwierdza Brzózka. – Ludzie powołują się np. na ustalenia, że zdrowotne znaczenie ma lampka wina, ale nikt nie przytacza drugiej części tego zdania: u mężczyzn powyżej 60 lat i całkowicie zdrowych.

    Podczas gdy dyrektor rządowej agencji widzi same niekorzystne skutki sięgania po napoje wyskokowe, część lekarzy ma na ten temat już mniej radykalne poglądy. Podczas ostatniego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego sesja zatytułowana „Wino, kobiety i śpiew” (z dopiskiem, aby nie było zbyt dwuznacznie: „Możliwości i wyzwania współczesnej kardiologii”) przyciągnęła tłumy. W kuluarach była promowana książka prof. Władysława Sinkiewicza, kierownika Kliniki Kardiologii Collegium Medicum w Bydgoszczy, pod znamiennym tytułem „Wino jest dobre dla serca” (Wyd. Via Medica), która jest pierwszą polską monografią poświęconą wpływowi wina na układ krążenia. I choć żaden ekspert nie zachęci osoby niepijącej, aby zaczęła przyjmować alkohol dla zdrowia, to nie jest tak, że zwyczaju umiarkowanego spożywania czerwonego wina (choć i białe ma swoje interesujące właściwości) nie należy wspierać. Pozostaje rozstrzygnąć problem, co oznacza umiarkowane spożycie?

    Według polskiej normy tzw. standardowa porcja zawiera 10 g czystego alkoholu, co odpowiada ok. 200 ml 5-proc. piwa, 100 ml 10-proc. wina lub 25 ml 40-proc. wódki, ale w Wielkiej Brytanii za standard uważa się 8 g alkoholu, w Niemczech – 12 g, w USA – 14 g, a w Austrii nawet 20 g. Różne przyjmuje się limity dzienne i tygodniowe, odmienne kryteria stosuje się także dla tzw. ryzykownego picia (w Polsce jest to 60 g czystego etanolu, czyli ok. 150–200 ml wódki dziennie u mężczyzn, a 40 g u kobiet).

    W większości krajów podawane limity są różne w zależności od płci, choć Brytyjczycy niedawno je zrównali, wychodząc z założenia, że mężczyznom nie należą się żadne fory. W Polsce kardiolodzy zezwalają zdrowym kobietom na 150 ml wina dziennie (czyli kieliszek), a mężczyznom – już na dwa kieliszki (300 ml), gdyż mają większą masę ciała i więcej enzymów przekształcających alkohol w aldehyd oraz kwas octowy, a następnie w dwutlenek węgla i wodę. Anglicy zwracają jednak uwagę, że choć u kobiet stężenie alkoholu we krwi jest wyższe po spożyciu tej samej ilości, to szybciej trzeźwieją i generalnie piją rzadziej. „Dlatego nie mamy podstaw, by mężczyznom pozwalać na więcej” – orzekła Petra Meier z Uniwersytetu w Sheffield, której badania dotyczące spożywania alkoholu w Wielkiej Brytanii stały się podstawą do wprowadzenia nowych regulacji.

    W Polsce wciąż zgodnie z normami WHO bezpieczną granicą picia, a więc niezwiązaną ze zbyt dużym ryzykiem wystąpienia szkód zdrowotnych, są dla mężczyzn 3–4 porcje, a dla kobiet 2 porcje alkoholu dziennie, wypijane przez pięć dni w tygodniu (sugeruje się dwa dni przerwy). – To nie są żadne zalecenia, a bardziej normy ustalone z myślą o badaczach zwyczajów picia – podkreśla dyrektor Brzózka. Jego zdaniem bezpieczna porcja alkoholu to iluzja, jednorazowe wypicie tygodniowej normy (tj. np. 10–15 porcji) zwiększa ryzyko wystąpienia niekorzystnych dla organizmu zmian.
    Przechylić butelkę

    Od tych wszystkich ostrzeżeń można się upić na smutno. Tymczasem… „W świetle badań naukowych z ostatnich kilkunastu lat, zarówno eksperymentalnych, jak i obserwacyjnych, wynika, że alkohol – poza dobrze znanymi zagrożeniami – może mieć działanie korzystne dla organizmu, przede wszystkim w zapobieganiu chorobie niedokrwiennej serca oraz innym chorobom naczyniowym, a polifenole zawarte w winach zwiększają korzystny efekt w zmniejszaniu śmiertelności” – czytamy w książce prof. Sinkiewicza.

    Różnica między tym stwierdzeniem a nieprzejednaną opinią szefa PARPA przypomina niezgodność, którą zaobserwowano między Francją a ZSRR na przełomie lat 80 i 90. XX w. Michaił Gorbaczow prowadził wtedy w swoim kraju kampanię mającą obniżyć spożycie alkoholu, której szybko przypisano sukces: średnia długość życia Rosjan wzrosła o dwa lata, gdyż spadła liczba zgonów z powodu chorób układu krążenia. I gdy już wydawało się, że wszystko jasne, zauważono, że wypijający równie dużo alkoholu Francuzi mają serca zdrowsze, a choroby sercowo-naczyniowe nie są w tym kraju plagą. Przyczyny nie były trudne do wyjaśnienia: we Francji od lat spożywano wino regularnie do posiłków, podczas gdy Rosjanie woleli pić czysty alkohol i tradycyjnie upijali się w weekendy. Kiedy tę różnicę wzięto pod uwagę, stało się oczywiste, co ma szkodliwy wpływ na zdrowie.
    Wszystko z umiarem

    Dlaczego wino działa inaczej niż wódka albo whisky? Prof. Sinkiewicz w swojej książce udziela odpowiedzi: „Oprócz specyficznych właściwości wina nie bez znaczenia pozostaje fakt, że gdy jest spożywane w trakcie posiłków, trafia do organizmu we właściwym momencie, czyli wtedy, gdy nasycone kwasy tłuszczowe wywołują największy stres oksydacyjny. A ponieważ wino wchłaniane jest stosunkowo wolno, jego ochronne działanie trwa dłużej”. Dochodzą do tego także inne cechy kuchni francuskiej (zamiast tłuszczu wołowego i wieprzowego używa się tam częściej tłuszczów gęsich zawierających mniej cholesterolu) oraz styl życia smakoszy: nie stronią od aktywności fizycznej, jedzą dużo warzyw i owoców, mają wyższy status społeczny, lubią spędzać czas w towarzystwie i przyzwoicie się wysypiają. To wszystko poprawia kondycję serca.

    Jak jednak sprawdzić doświadczalnie przewagę jednego czynnika nad pozostałymi? Przecież podczas takich badań – które trzeba by przeprowadzić w sposób kontrolowany – należałoby nakazać ludziom pić dokładnie odmierzoną ilość alkoholu przez wiele lat, co jest niewykonalne. Nawyki (np. palenie tytoniu) i styl picia oraz dietę też należałoby wziąć pod uwagę, gdyż są to czynniki wpływające na ryzyko chorób serca i mogą zniekształcać wnioski. Na badaczy chcących raz na zawsze rozwikłać problem korzyści ze spożywania alkoholu czeka mnóstwo pułapek.

    Nawet prof. Władysław Sinkiewicz w swojej książce zauważa: „Wciąż istnieje zbyt mało dowodów naukowych, by rozstrzygnąć o wyższości któregoś z napojów alkoholowych pod względem pozytywnych skutków zdrowotnych. Brakuje badań, których uczestnicy byliby kwalifikowani losowo do podgrup przyjmujących standardowe ilości określonego trunku. Niestety, przeprowadzenie takiego badania jest niemożliwe, nie tylko ze względów etycznych, ale także dlatego, że ludzie w różnym czasie mają odmienne preferencje alkoholowe”.

    Biologia i medycyna jakoś sobie jednak z tym radzą. Przeprowadzono wiele badań, także na zwierzętach, które wykazały, że spożywanie alkoholu w umiarkowanych ilościach może podwyższać poziom korzystnego cholesterolu HDL, wpływa przeciwzakrzepowo, zapobiega demencji, a nawet poprawia wrażliwość na insulinę, co wzmacnia ochronę przed wystąpieniem cukrzycy typu 2.

    Były to jednak – jeżeli chodzi o ludzi – badania obserwacyjne, a one opierają się głównie na danych z kwestionariuszy, za których pomocą – co przyznaje prof. Sinkiewicz – uczestnicy samodzielnie oceniają ilość i częstotliwość spożywanych trunków (i zazwyczaj jej nie doszacowują). Niełatwo więc interpretować wyniki.

    Toteż sceptycy nie złożyli broni – według nich jakikolwiek entuzjazm wobec zdrowotnych korzyści picia wina opiera się na błędach w danych. I przypominają, co złego może spotkać organizm pod wpływem alkoholu: nadciśnienie, nowotwory w siedmiu narządach, choroby wątroby i trzustki, udary mózgu (nie wymieniając klasycznych objawów upicia ze wszystkimi konsekwencjami). Większość tych groźnych skutków wynika jednak zazwyczaj z konsumpcji napojów wysokoprocentowych w dawkach przekraczających dozwolone normy (np. 35 jednostek alkoholu tygodniowo).

    Kluczem do zdrowia pozostaje więc umiar. I zdrowy rozsądek. W Polsce istnieje całkowicie nieuzasadnione przekonanie, że alkohol w piwie lub winie to nie ten sam etanol, co w czystej wódce. I niejednokrotnie kobiety w ciąży nie widzą niebezpieczeństwa w kieliszku czerwonego wina (a powinny wystrzegać się alkoholu w każdej postaci), zaś w kawiarnianych ogródkach trudno znaleźć klienta, który gaszenie pragnienia zakończyłby na jednym kuflu. – Mam pełną świadomość, że pisanie o dobroczynnych właściwościach wina to duża odpowiedzialność i jednocześnie wyzwanie medyczne, etyczne i moralne – zauważa prof. Sinkiewicz. – O smutnych i często tragicznych skutkach nadużycia można dowiedzieć się codziennie z różnych mediów, a statystyki są nieubłagane.

    Jak mówi autor, tytuł „Wino jest dobre dla serca” to tylko skrót myślowy. – W treści rozważam różne aspekty sięgania po alkohol i przytaczam, podpierając się fachową literaturą, rozmaite wyniki badań. Poza wszystkim to wskazówka dla czytelników, by nauczyli się po prostu zdrowego stylu życia. Czas bowiem zerwać z polskim upodobaniem do skrajności: albo wszystko, albo nic.
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... kodzi.read
    • 0

    Zwiń dwie dychy albo stówę
    Posyp gram lub połowe
    Jedna dziura, druga dziura
    I już lotom niczym kura
    Niczym fura popierdalam
    Po białej drodze zapierdalam
    Bo to stara szkoła ćpania
    Jarania, chlania i wciągania
    Tosiek
    Sniffiarz
    Avatar użytkownika
    Użytkownik
     
    Posty: 159
    Dołączył: 17 mar 2017, o 14:03
    Reputacja: 20


  • Tosiek napisał(a):
    W Polsce istnieje całkowicie nieuzasadnione przekonanie, że alkohol w piwie lub winie to nie ten sam etanol, co w czystej wódce. I niejednokrotnie kobiety w ciąży nie widzą niebezpieczeństwa w kieliszku czerwonego wina (a powinny wystrzegać się alkoholu w każdej postaci), zaś w kawiarnianych ogródkach trudno znaleźć klienta, który gaszenie pragnienia zakończyłby na jednym kuflu....


    Na ten temat można by napisać niejedną książkę :) Kilka już czytałem... i kiedyś podobnie sobie tłumaczyłem picie kilku browarów co weekend (przecież to tylko kilka piw... wódy nie piję litrami, także jest spoko) Z czasem z cotygodniowych imprezek zrobiły się imprezki codzienne. Czteropak jeszcze nikomu nie zaszkodził-wmawiałem sobie każdego dnia, aż piwo przestało wystarczać i przeszedłem na drinki :lol: niekiedy winko, szampan..to nic że nigdy nie kończyłem na jednej lampce. Z upływem lat i wmawianiem sobie i innym, że nie mam problemu, bo przecież wszyscy piją i jest OK doszedłem do dawki 0,75 wódy na dobę. Przestałem pracować i ogarniać sprawy życiowe-bez alkoholu niezależnie pod jaką postacią by nie był, nie potrafiłem funkcjonować. Znajomych miałem tylko takich którzy pili tak jak ja. Musiałem pić i całe szczęście uświadomiłem sobie w końcu, że jednak mam problem i to całkiem duży. Poszedłem do poradni uzależnień, przestałem pić, zacząłem zmieniać życie i ten ruch uratował mi życie. Dziś nie piję nawet lampki szampana na sylwestra :D bo po co? Pamiętajcie alkohol to jest narkotyk, tylko występuje pod różnymi postaciami
    Często ludzie oceniają mnie jako dziwoląga i jakiegoś odmieńca-bo nie piję na urodzinach, imieninach, weselach, świętach i każdych innych okazjach. A ja mam to w d... nie chcę drugi raz leżeć w tym gównie.
    • 0

    Nie jedzcie tego moje drogie dzieci -
    Znajdźcie dupeczkę - przy niej czas przyjemniej leci :D
    smakosz
    Ssak
    Avatar użytkownika
    Użytkownik
     
    Posty: 62
    Dołączył: 7 maja 2017, o 06:05
    Skąd: planeta ziemia
    Reputacja: 5


  • Szanuję cię smakosz że z tego wyszedłeś. Ja nigdy nie lubilem alkoholu, czasem z benzosami nawet mi smakował, ale kiedy mam wybór - być trzeźwym lub się upić, wolę to pierwsze. Nigdy nie rozumiałem alkoholików co w tym widzą, gdy dostępnych jest tyle innych środków odurzających. Poza tym na widok żuli mam odruch wymiotny, czuję taki wstręt do tych ludzi którzy przez alkohol przegrali swoje życie totalnie
    • 0

    Bubu88
    Opiowrak
    Avatar użytkownika
    Użytkownik
     
    Posty: 423
    Dołączył: 4 lut 2017, o 19:31
    Reputacja: 47


  • One big idea i here in years before ,Real Junk not like alkohol dude...What you think?
    • 0

    Mirjik
    Szczur
    Avatar użytkownika
    Użytkownik
     
    Posty: 17
    Dołączył: 21 maja 2017, o 20:51
    Skąd: in Trap house ....where ,counting ma men...
    Reputacja: 4


  • A ja wam cos powiem
    postawcie sobie dwoch ludzi : przechlany typ co wypil za duzo czystej
    i nacpana mordke za duza iloscia hexenu
    tego pierwszego nie postawicie i zgubi telefon oraz klucze do domu, a drugi bedzie jeszcze szybszy, bardziej pobudzony i pamietal o wszystkim. Ja wlasnie dlatego wolalem wybrac narkotyki od alkoholu. Jestem prawie rok w abstynencji czystej wodki (choc jeden drink z biedronki lub desperados nie jest taki zly ;) ) i sie ciesze, ze jest tak a nie inaczej. Dla mnie nie istnieje rekreacja i alkohol. Dla relaksu co innego 8-)
    • 0

    Bzz, Bzz
    Wujek Gucio
    Szczur
    Avatar użytkownika
    Użytkownik
     
    Posty: 21
    Dołączył: 12 kwi 2017, o 17:13
    Skąd: Kwiaty polne
    Reputacja: 1


  • Wpływ alkoholu na zdrowie

    Każdy napój alkoholowy to źródło "pustych kalorii", pijąc napoje wyskokowe, nie dostarczamy organizmowi żadnych wartościowych składników.
    Biorąc pod uwagę jedynie układ krążenia, dawka alkoholu pozytywnie wpływająca na serce to jeden do dwóch kieliszków dziennie dla kobiet i jeden do trzech kieliszków dziennie dla mężczyzn, przy zachowaniu jednego dnia w tygodniu bez alkoholu. Alkohol ma również działanie rakotwórcze. Nadmierne spożywanie alkoholu zwiększa ryzyko nowotworu gardła, układu trawiennego, wątroby i piersi. Działanie rakotwórcze alkoholu niweluje jego dobroczynny wpływ na serce. Stosunkowo bezpieczna dawka alkoholu nie powinna przekraczać od jednego do sześciu kieliszków tygodniowo.
    W pewnej części alkohol jest przyjmowany bezpośrednio z żołądka do krwi, bez konieczności przebywania długiej drogi przez jelita. Tą drogą przedostaje się do mózgu. Picie wysokoprocentowego alkoholu na pusty żołądek powoduje szybkie wzrastanie poziomu alkoholu we krwi i podchmielenie. Alkohole niskoprocentowe lub rozcieńczone wodą czy lodem wchłaniają się wolniej. Ważną rolę odgrywa również tempo picia. Jedzenie, szczególnie potrawy tłuste oraz mleko, opóźniają znacznie wchłanianie alkoholu. Natomiast alkohole zawierające cukier i dwutlenek węgla, np. szampan, przyspieszają absorpcję alkoholu do krwi. Szybkość działania alkoholu zależy od nastroju, stanu organizmu i masy ciała.Alkohol silnie oddziałuje na mózg i układ nerwowy. Pod wpływem alkoholu ludzie czują się szczęśliwi, łatwiej nawiązują kontakty z innymi i mają mniejsze zahamowania podczas wyrażania swoich myśli. Ujmując rzecz naukowo, alkohol należy do depresantów, co nie oznacza wcale, że wpędza w depresję. Spowalnia tylko aktywność ośrodkowego układu nerwowego w taki sposób, że informacje wędrują dłużej wzdłuż włókien nerwowych. Po alkoholu ludzie stają się bardziej odprężeni i zbyt pewni swoich możliwości, przy czym zdolność do reakcji jest obniżona, a mowa staje się bardziej poplątana.
    Alkohol wpływa na poczucie równowagi, zmienia gęstość tkanki i płynów w uchu. Im większa ilość wypitego alkoholu, tym większe zmiany, aż do momentu zupełnej utraty poczucia równowagi, co skutkuje zataczaniem się i chwianiem na nogach. Głównym narządem usuwającym alkohol z organizmu jest wątroba, choć czyni to bardzo wolno. Piwo, wino czy wódka w niezbyt dużych ilościach może przyczyniać się do pobudzenia seksualnego i zwiększać możliwości w łóżku. Zbyt duża dawka alkoholu osłabia jednak mięśnie, w wyniku czego panowie mogą mieć kłopoty z erekcją.
    Prawdy i mity na temat alkoholu
    Whisky, podobnie jak wino, jest dobre dla serca. Nieprawda.
    To polifenole, silnie działające antyoksydanty, przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu się komórek ciała i pozytywnie wpływają na serce. Szczególnie bogate w polifenole jest czerwone wino. Tymczasem ani białe wino, ani whisky nie zawierają dużej ilości polifenoli. Tylko czerwone wino i to w niewielkich ilościach wspomaga układ krążenia. Wchodzi ono w skład diety śródziemnomorskiej. Ponadto, czerwone wino ma najlepsze działanie przeciwutleniające, jeśli jest pite podczas posiłku.
    Alkohol jest tuczący. Prawda.
    Alkohol jest bardzo kaloryczny. Zawarte w nim puste kalorie sprzyjają nadwadze i otyłości oraz znacząco zmniejszają skuteczność diet odchudzających. Każdy kieliszek wina to 70 kalorii, co przy spożyciu trzech kieliszków dziennie daje 210 kalorii. Poza tym, alkohol pobudza przemianę zawartego w wątrobie glikogenu w glukozę, tym samym pozbywając organizm łatwo dostępnego źródła energii, dlatego, mimo że alkohol jest bogaty energetycznie, nie zaspokaja apetytu. Przeciwnie – raczej go pobudza.
    Alkohol rozgrzewa. Nieprawda.
    Alkohol daje fałszywe uczucie ciepła i męczy organizm. Ciepło odczuwane po spożyciu alkoholu wynika z rozszerzenia naczyń krwionośnych, co jest skutkiem działania aldehydu octowego. Gorąco odczuwane jest jednak jedynie na powierzchni ciała, wewnątrz organizm się ochładza. Dlatego picie alkoholu w celu rozgrzania organizmu nie jest dobrym pomysłem. Popularny pogląd, że ludzie umierający w śniegu od wyziębienia mogą być uratowani łykiem brandy, jest mitem. W rzeczywistości alkohol przyspiesza utratę ciepła z organizmu.
    Skutki uboczne spożywania alkoholu
    Wielu zagrożonych alkoholizmem zatraciło umiejętność umiarkowanego picia i delektowania się alkoholem lub się jej nigdy nie nauczyło. Przejście z picia okazjonalnego, przy którym ceni się odprężające i znoszące zahamowania działanie alkoholu, do picia nałogowego, przy którym ciągle trzeba zwiększać ilość alkoholu, jest płynne. Dotknięci nałogiem w ogóle nie zauważają przekroczenia granicy.
    gospodarce witaminowej i gospodarce potasowej w organizmie,
    narządom trawiennym i przemianie materii, przede wszystkim wątrobie, trzustce i żołądkowi,
    sercu i naczyniom krwionośnym,
    śluzówkom, na które alkohol działa drażniąco i zapalnie,
    skórze poprzez rozszerzanie naczyń krwionośnych,
    popędowi płciowemu i potencji,
    nerwom obwodowym i komórkom mózgu.
    Nadużywanie alkoholu, będące przedpolem do alkoholizmu, prawie zawsze uważane jest za „konsumpcję normalną”. Do tego dochodzi jeszcze błędne mniemanie, że tzw. pijący towarzysko, którzy upijają się wyłącznie w towarzystwie innych, nie są właściwie alkoholowo zagrożeni.

    Napoj.jpg
    Napoj.jpg (29.84 KiB)
    • 0

    Kameleon
    Dyso-sensei
    Avatar użytkownika
    Użytkownik
     
    Posty: 233
    Dołączył: 5 cze 2017, o 09:02
    Skąd: Alchemia
    Reputacja: 31


  • Ja kiedyś gustowałem w alkoholach wysoko procentowych, dobra whisky raz na jakiś czas to nic złego. Zdarzało się ze co tydzień raczyłem sie wódką.
    Po pół roku pijąc tylko w piątki zauważyłem ciągłe niewyspanie, zmęczenie, odwodnienie i problem. Bo jak zaczynałem pić to już żeby się najebać.

    Teraz wódkę pije okazjonalnie i wole na przykład wino a i je pije sporadycznie.

    Ale mam farta że mam smaka na włoską kuchnie, sery i te wszystkie przystawki które do wina pasują.
    Podobno wino pomaga przetrawic te smaczne ale kaloryczne potrawy.
    • 0

    Misjonarz
    Odkurzacz
    Avatar użytkownika
    Moderator
     
    Posty: 851
    Dołączył: 13 lut 2017, o 22:01
    Skąd: [email protected]
    Reputacja: 110



Powrót do Zdrowie i Detoks

  • Fshop.us
  • Synthetics.pl
  • Predator-rc.nl
  • Vipchemicals.pl
  • Laboratorium-24.pl
  • Bestchem.nl
  • Jedwabnyszlak.cz
  • Rcchems.eu
  • Atomchemicals.nl
  • Miejsce na Twoją reklamę
Reputation System ©'